Do góry

Celiakia – grunt, to dobre nastawienie!

Trzy egzemplarze magazynu, czasopisma "bez glutenu"

CZAS ZMIAN

Od naszego nastawienia zależy ponad połowa sukcesu. Jest diagnoza, radość-bo wiem co mi dolega, ale co dalej? Lekki strach przed zmianą, TOTALNĄ zmianą pojawił się krótko po tym, jak opadły emocje. Głównym powodem była oczywiście niewiedza. Nigdy wcześniej nie interesowało mnie czym jest gluten, jakie szkody może wyrządzać w naszym organizmie, a co dopiero w jakich produktach się znajduje i jakie są dozwolone dla „celiaków”. Nie będę się rozwodzić na temat samego glutenu, jemu poświęcony będzie osobny wpis. Jednak jak wiadomo, w dzisiejszych czasach jest on dodawany gdzie tylko jest to możliwe. Po otrzymaniu od lekarza listy produktów zabronionych i tych, które są bezpieczne, przeraziłam się. Z dietą nie ma żartów, należy podejść do tego bardzo poważnie i tutaj w moim przypadku nie było problemu. Ponieważ około 5 lat męczyłam się z dolegliwościami ze strony układu pokarmowego, nikt nie musiał mnie przekonywać i pilnować, abym ściśle przestrzegała zasad. Lekarz ostrzegł mnie, że przez stosunkowo późną diagnozę, ryzyko powikłań wzrasta. Konsekwencje niestosowania się do zaleceń mogą być poważne, między innymi chłoniak jelita cienkiego. Myślę, że świadomość problemów, które mogą pojawić się  w przyszłości poprzez lekceważenie diety, może pomóc w jej przestrzeganiu. Strach jest w pewnym stopniu motywacją, zwłaszcza dla osób, u których celiakia nie daje typowych objawów i nie wpływają one na komfort życia.

CHĘĆ ZROZUMIENIA …

Wiem też, że osoby zdrowe, bez takiej świadomości i bez problemów jelitowych nie zawsze potrafią zrozumieć powagę sytuacji i możliwe konsekwencje. Setki razy słyszałam „Jak zjesz kawałek ciasta, to przecież nic Ci się nie stanie.”, „Ale raz na jakiś czas, przecież możesz sobie pozwolić.” i moje ulubione: „Nie możesz jeść pizzy? Ja bym tak nie mógł.” Owszem jem, ale nie taką zwyczajną i żyję ;). Nie wiem jak jest u Was, czy też spotkaliście się z takimi komentarzami? Szczerze, gdy ja słyszę takie rady, to krew mnie zalewa, ale zawsze ze spokojem tłumaczę, że jest zupełnie inaczej. Nie uważam też, że każdy kto nie ma celiakii, jest nieświadomy. Po prostu są ludzie, którzy chcą zrozumieć i tacy, którym to lekko mówiąc powiewa. Niektórzy mylą celiakię z nadwrażliwością na gluten lub z alergią IgE zależną. Niekiedy zdarzyło mi się usłyszeć, że ktoś chorował kiedyś na celiakię, ale już jest zdrowy. Całe szczęście, że świadomość naszej populacji wzrasta. Lekarz odgrywa tutaj główną rolę, to on powinien uświadomić pacjenta po postawieniu diagnozy.

Kanapka bezglutenowa z sałatą

POZA DOMEM…

Dla mnie najtrudniejsze było i nie ukrywam, że jest do tej pory, spożywanie posiłków „na mieście” i wypady do restauracji. Trzeba być bardzo ostrożnym, mąka dodawana jest do większości potraw, zup, sosów i często ma postać ukrytą. Gdy jem obiad w restauracji, zawsze pytam. Nie wstydzę się tego, bo to nie żadna moda czy moje widzimisię. Z doświadczenia wiem, że muszę zawsze mieć przy sobie coś bezglutenowego, tak na wszelki wypadek. Jeśli planuję wyjście z domu na parę godzin, wcześniej przygotowuję sobie chociażby kanapkę. Celiakia nauczyła mnie planowania, czasem wybiegania myślami w przyszłość, ale to nic trudnego. Idzie za tym również zdrowe, racjonalne żywienie. Nie kupię w biegu suchej bułki i nie zapiję jogurtem, nie zjem hot-doga z dworcowej budki, myślę, że większa ilość przykładów jest zbędna, bo na pewno każdy wie o czym mowa. Nie bierzcie mnie za wariatkę ;). Czasem tęsknię, za taką „wolnością”. Ciężko mi, gdy czuję zapach pizzy, świeżych bułeczek, niezdrowego hamburgera, ale wszystko zaczyna się w naszej głowie. To właśnie odpowiednie nastawienie, mnie motywuje, sprawia, że nie ulegam „pokusom” i czuję się lepiej. Jednak każdy z nas musi mieć coś „swojego”, coś co sprawia, że ma się świadomość, że celiakia jest częścią nas samych i trzeba z nią żyć. I to może być całkiem fajne życie.

Zgadzacie się ze mną ;)?

Sandra

  • Faktycznie, ciastka lepsze od kanapek :p

    • Ojj zależy jakich kanapek 🙂 Ciężko porównywać ciasto z chlebem – sądzę, że o niego tu chodzi. 🙂